Breaking news
Wojciech Krawczyk Pełnomocnikiem do spraw bezpieczeństwa energetycznego.

Polscy dostawcy energii elektrycznej stosunkowo dobrze radzą sobie ze skokowym wzrostem cen hurtowych, w dłuższym okresie może to być problematyczne. Natomiast polskie gospodarstwa domowe zmierzą się ze znaczącym wzrostem kosztów energii - komentarz rynkowy Marka Musiał, COO Ignitis Polska.

 

Marek Musiał, COO Ignitis Polska

 

Jak zatwierdzone taryfy wpływają na rynek energii i jego uczestników?

Wyższe taryfy i rachunki to pochodna rekordowych cen surowców i pochodzącej z nich energii elektrycznej, jak również rosnących cen pozwoleń na emisję CO2. Na tle innych krajów europejskich, w większości których indywidualnych odbiorców nie chronią taryfy, polskie gospodarstwa domowe ciągle będą płaciły za energię stosunkowo mało, poniżej ceny rynkowej. Tymczasem taryfową lukę w przychodach sprzedawcy energii będą zmuszeni „załatać” w innych segmentach rynku. W stosunkowo dobrej sytuacji są najwięksi odbiorcy przemysłowi – w tym segmencie panuje bardzo duża konkurencja, a wielkie przedsiębiorstwa są strategicznymi klientami firm energetycznych. Stosunkowo najmniej chroniona grupa odbiorców to małe i średnie przedsiębiorstwa. Nie chronią ich ani taryfy, ani mechanizmy rynkowe. To one w ostatecznym rachunki „zapłacą” za rosnące koszty energii w Polsce.

Sytuacja już odbija się na mniejszych dostawcach, mających trudności z dotrzymaniem swoich zobowiązań po „starych cenach”. Na tle innych państw europejskich, szczególnie Wielkiej Brytanii doświadczającej fali bankructw dostawców energii, polskie spółki radzą sobie na razie stosunkowo dobrze. Jest to efekt doświadczeń z 2018 roku, kiedy podobna sytuacja – choć w mniejszej skali -doprowadziła do szeregu konsolidacji i przekształceń podmiotów obecnych na rynku, ale także do znaczącego wzrostu wymagań kapitałowych m.in. w ramach wymagań koncesyjnych czy też na rzecz OSP. Krajowy rynek energii stał się bardziej odporny na wystąpienie krótkoterminowych szoków cenowych. Niemniej trudno jest dziś ocenić, czy w przypadku, gdy podwyższona zmienność rynkowa będzie utrzymywała się przez dłuższy okres, nie wpłynie to na zaprzestanie czy ograniczenie działalności w szczególności, mniejszych podmiotów.

Sytuacja ta prowokuje pytania o zasadność systemu taryfowego oraz konsekwencje ewentualnej rezygnacji z taryf.

 

Jakie skutki mogłaby mieć rezygnacja z systemu taryfowego?

Zniesienie obowiązku taryfikacji, szczególnie w sytuacji skokowego wzrostu cen na rynku hurtowym, mogłoby przełożyć się na znaczący i skokowy wzrost cen dla odbiorców indywidualnych w najbliższym czasie.

Taryfikacja jako narzędzie utrzymywania cen na niskim poziomie, ma szczególne uzasadnienie w przypadku rynku energii o charakterze oligopolu.  Taki jest właśnie polski rynek energii elektrycznej, który w sektorze odbiorców indywidualnych zdominowany jest przez 4 główne grupy energetyczne należące do jednego właściciela - skarbu państwa. Siła rynkowa tych grup - pomimo szeregu regulacji mających na celu otwarcie rynku energii elektrycznej jak zasada TPA czy obligo giełdowe, pozostaje bardzo istotna. Zgodnie z danymi URE za rok 2020, około 2/3 gospodarstw domowych nadal nabywa energię elektryczną w oparciu o cenę taryfową, a jedynie 1/3 w oparciu o oferty rynkowe.

W dłuższym horyzoncie czasowym taka zmiana nie powinna istotnie wpłynąć na średni poziom cen dla odbiorców indywidualnych pod warunkiem zachowania konkurencji na rynku hurtowym. Historycznie dwie mniejsze grupy energetyczne, obecne na polskim rynku detalicznym (innogy i Vattenfall) nie posiadały obowiązku zatwierdzania taryf przez URE i poziom oferowanych przez nie cen nie odbiegał istotnie od cen regulowanych taryfami.

 

Źródło: Ignitis Polska